Tereny Oni no Kuni



Kraj Demona słynie z bujnych, gęstych lasów pełnych dzikiej zwierzyny, oraz dużych rzek płynących przez skaliste wąwozy. Nie licząc świątyni wyroczni, Kraj Demona nie został zagospodarowany przez człowieka, przez co dominują tutaj lasy, te zaś są przecinane licznymi, głębokimi wąwozami, którymi płyną porywiste rzeki. Gdzieniegdzie może trafić się niewielka, oświetlona polana. Rosną tutaj przeróżne gatunki roślin, jak i zwierząt. Wielu, którzy sami zapuścili się w te tereny ginęli właśnie z powodu ataku wielu krwiożerczych zwierząt. Ważnym elementem cechującym te tereny są niewielkie ilości sproszkowanego kryształu, który unosi się na tych terenach, również w niektórych miejscach można napotkać skrystalizowane liście drzew i roślin. Jest to pamiątka jaka pozostała po wielkiej bitwie, która rozegrała się w tym Kraju. Jak to również bywa, takie ciche miejsca, gdzie nie ma ludzi, jest częstym siedliskiem bandytów, złodziei i innych szumowin, tak samo jest właśnie tutaj. Gęsty niebezpieczny i zdradziecki teren stał się jednym z lepszych miejsc na kryjówki osób, które chciały uniknąć litery prawa.



Opis stworzony przez Matsuo

Administrator
ProfilKarta Postaci

Rok 46



Niewielu ludzi zna tę historię, zaś prawie każdy słyszał, iż w kraju demona można znaleźć jeszcze pozostałości po wielkim starciu, które zostało zapomniane a jego wynik nie wniósł nic po za trupami, niesnaskami oraz pogardą wśród świeżo upieczonych klanów tego świata.


Czterdzieści sześć lat po śmierci Mistrza Sześciu Ścieżek, znanego również jak Rikudou Sennin, ninja stawiali nadal swoje pierwsze kroki. Potomkowie Rikudou czyli Uchiha ora Senju, już po trzynastu latach od punktu zero, zebrali się w grupy tworząc klany zrzeszające wojowników o tych samych zdolnościach, poglądach i innych wartościach. W ślad za nimi powędrowali inni shinobi, odkrywając swoje talenty. Większość wojowników pozyskiwało swą wyjątkową moc, nazwaną później Kekkei Genkai, oczywiście przez pokrewieństwo jak sama nazwa wskazuje. Wielu próbowało dołączyć do rodzin by ich dzieci mogły w przyszłości posiąść ów moc a i dzięki temu ustawić się w tym świecie, który choć gościł shinbi krótko, już dawał się we znaki swą krwawą polityką. Byli też tacy, których zdolności były jednakże nad wyraz unikatowe. Niektóre można była uzyskać tylko poprzez odpowiedni rytuał, inny przez zatrważająco ciężko trening a jeszcze inne łatwiej było nazwać klątwą. Ci jednak nie mogli przekazać swoim dzieciom nic po za determinacją do osiągnięcia tego co rodzice. Ludzie o tych mocach jednakże również posiadali swoich zwolenników, tworząc grupy i przechodząc wszelkie próby by osiągnąć to co pragną. Tak oto na świecie powstawały sekty, rodziny a nawet klany, które w dniu dzisiejszym miały spotkać się w tym miejscu - w kraju Demona.


Niewielu w ówczesnym czasie mogło dorównać Senju bądź Uchiha. Byli starsi, bardziej zaprawieni w boju i w większym stopniu świadomi mocy jaką mogą rozwinąć, dlatego też nikt otwarcie nie chciał mieszać się z nimi w konflikt. Na podium jednakże zawsze są trzy miejsca i w momencie gdy dwa pierwszy wciąż się zmieniały ale tylko przez dwa klany, ostatnie-trzecie wciąż czekało na oficjalnego kandydata. Informacja została rozesłana po świecie w roku 45, wieszcząc iż za rok odpędzie się ów starcie. Niewielu odpuściło zaproszenie, zaś przybyłym duma nie pozwoliłaby przegapić okazji takiej okazji. Z całego świata przybyło sześć klanów oraz cztery grupy ninja, którzy kiedyś będą znani jako Wyrzutki. Również organizacja Samotników w ówczesnym czasie nie istniała tak wiec każdy klan żył swoim własnym torem. Namikaze, którzy oficjalnie stworzyli wspólnotę jako czwarci, siedemnaście lat po Uchiha i Senju w obecnej chwili byli podzieleni na obóz Południowy i Północy. Choć nie prowadzili między sobą bezpośrednich starć, inne poglądy i podejście do świata tworzyły między nimi granicę. Teraz chcieli udowodnić są siłą, który obóz ma rację bytu. Każdy z klanów miał swojego przedstawiciela-reprezentanta, który w imieniu pozostałych, będzie walczył o honor i oczywiście podium wśród ninja na świecie. W szranki miały stanąć: Klan Namikaze Północny(Ukyo) , Klan Namikaze Południowy (Assari) , Klan Inuzuka(Mirai) , Klan Yuki (Ayatane),Klan Kagyua (Kamruo),Klan Kiyoshi (Suoh), Klan Shiro (Borubaru) , Grupa JŪ, Grupa Itana, Grupa Shinsaku oraz Grupa Gorky. Teraz wszyscy stali naprzeciw siebie, spoglądając przeciwnikom w twarz. Wiedzieli, że w tym pojedynku nie ma żadnych zasad i że nikt na nikogo nie może liczyć. Każdy na każdego, przegrana albo zwycięstwo, śmierć albo życie.

Ostatnio edytowano przez Event Master (2018-01-27 14:58:21)

Gracz
ProfilKarta Postaci

Każdy na każdego, przegrana albo zwycięstwo, śmierć albo życie. Słowa brzmiące równie ekscytująco, co przerażająco. Miały swe przełożenie na uczucia, bardzo mocne. Czułem ich obecność, serce łomotało szalenie. Sądziłem, że nie wytrzymam. Czułem jakby dochodziło do żeber, łamiąc je. Główny organ w mym ciele domagał się wolności. Swobody, za którą przybyłem tutaj walczyć. Moja grupa, choć nieliczna, stojąca za mymi plecami, penetrowała mnie wzrokiem. Ich zarazem litościwe, jak i pełne powagi spojrzenia dodawały mi nie tylko odwagi, lecz także nadziei.


Wystarczył jeden uśmiech. Dwudziestoletniej dziewczyny, niewysokiej, nieniskiej, o idealnych dla mnie proporcjach. Spod długich, blond kosmyków wyłaniał się szczery, pobudzający uśmiech. Nigdy nie sądziłem, że będzie on głównym czynnikiem, dla którego zdecydowałem się walczyć, wkładając w swe zamiary największą dotąd determinację.


W obliczu wszystkich zgromadzonych, zaciskałem pięści. Mój wzrok niczym spłoszony koń gnał po ich twarzach, zapamiętując każdy szczegół w ich obliczu. Mknął także w dół i w górę, niczym statek na rozbujanych falach, lustrując równocześnie ich ubiór, a także wyposażenie. W tym momencie wiedziałem, że nic nie wiedziałem. Kluczem było więc poznanie wszystkich aspektów, które mogłyby zadziałać na moją niekorzyść w przyszłości. O to chodziło - wydobyć o nich jak największą ilość informacji.


Nie zaatakowałem jako pierwszy, stałem nieruchomo gotowy do biegu. Sam nie wiedziałem dlaczego. Wokoło mnie buzowała niesamowicie potężna energia. Wielu ninja, którzy znajdowali się w dość niedużej odległości było potężnych. Czułem to na swej twarzy, niczym bardzo mroźny wiatr, który szczypie w skórę. Także i ja dałem upust swej mocy, przepuszczając obfite ilości wewnętrznej chakry przez me ciało. Byłem gotowy do każdego ruchu, lecz jednak czekałem.

Gracz
ProfilKarta Postaci

- Morda! - ryknął Gorky do swoich ludzi, skłębionych zaraz za granicami pola walki i rzucających buńczuczne inwektywy w stronę ogółu rywali. Prezentowali się na wydarzeniu dość mało reprezentacyjnie, co nie powinno dziwić, jego formuła była dość niezwykle "postępowa" i zakładała równy podział szans między przedstawicielami wielu grup i klas społecznych. Byle użytkowo połatane kożuchy, wyświechtane futra, szmaty w dobry dzień robiące za beżowe. Sam przedstawiciel bandy niewiele się od nich różnił, nie tylko wyglądem. Gorky nie był mężczyzną wielu słów, za to wszystkich dosadnych. Powyższe obserwacje nie spędzały mu snu z powiek ani nie burzyły teraz pewności siebie. Nierzadko trzon wojsk, prowadzonych przez klany naprzeciw innym klanom, wywodził się z gminu, zubożałych tłuszcz, mających czasem więcej wspólnego z chłopem po drugiej stronie barykady, niż z hierarchią u szczytu własnych sił.


Jak już wiadomo, Gorky nie był mężczyzną wielu słów, ale nawet on rozumiał, że okoliczności, w jakich się znalazł, uznać można było za Szansę. Nie wiedział tylko na co, ale to nie stanowiło póki co problemu.


- Przybyłżem z krain północy, by wypróbować mój styl przeciwko miszczom południa! - kontynuował, już nie w stronę swojej bandy, a dla informacji świata w ogóle, dobywając zza paska dziwnie wyglądającego młota bitewnego i sprawiając ogólne wrażenie wiejskiej hardości - także, no. Zobaczeh, co dobre pany potrafio!


Ostatnio edytowano przez Gorky (2018-02-08 16:45:52)

Gracz
ProfilKarta Postaci

Był szczęśliwy. Może i jeszcze nic nadzwyczajnego nie zrobił, aczkolwiek sama myśl o tym, że spośród wszystkich członków jego klanu, to właśnie on został wytypowany do walki. Świadczyło to tylko o jednym - jego kompani darzą go szacunkiem i zaufaniem, którego mężczyzna nie ma prawa pokonać. Jest tutaj, żeby pokazać, iż klan Namikaze jest najsilniejszy ze wszystkich i właśnie to zamierza zrobić. - wyciąć swoich przeciwników w pień, jednego za drugim. Nie uśmiechało mu się walczyć z innym wojownikiem o podobnych zdolnościach. Może uda się tego jakoś uniknąć? Co więcej, nigdy nie uważał, że podział klanu to rozsądne wyjście. Znacznie osłabiło to jego pozycję, a po scaleniu mógłby bez problemu konkurować z największymi. Może kiedy uda mu się wygrać, przekona swoich braci do zakończenia sporu.


Znalazł się na przeciw innych ninja, bez wątpienia dorównujących mu siłą. Każdy z nich wyglądał inaczej, pochodził z innego końca świata. Mogą posiadać najróżniejsze zdolności, o których chłopak wcześniej nawet nie słyszał. Właściwie, mógł spodziewać się wszystkiego. Mimo dużej presji, nie denerwował się, a przynajmniej starał się stwarzać takie wrażenie. Stał prosto, skanując innych wzrokiem. Traktował całe te wydarzenie jako szansę, żeby w końcu pokazać swoje oddanie w sprawy klanu. Jego prawa ręka spoczywała na rękojeści, ale delikatnie, a nie ściskając. W każdej chwili był gotowy do wyjęcia broni. Druga dłoń znajdowała się nieco bliżej tyłu, aczkolwiek nie schowana za plecami, żeby inni nic nie podejrzewali. Jej zdaniem było wyjęcie kunaia z torby w razie niebezpieczeństwa.


- Przybyłem z krain południa, by wypróbować mój styl przeciwko mistrzom północy. - powtórzył niemal słowo w słowo wypowiedź innego chłopa. Czyżby chciał kogoś zdenerwować?



Gracz
ProfilKarta Postaci

Stanąłem na skarpie, górując nad wszystkimi zebranymi. A więc plotki były prawdziwe a klany świata postanowiły spotkać się w tym miejscu by rywalizować o dominację. Oczywiście do tego słowa powinnyśmy podejść z dużym dystansem, ponieważ każdy wiedział, iż prawdziwy konflikt toczy się między Uchiha a Senju. Smutek uderzał w me serce, że i nas nie zaproszono do tego przedsięwzięcia, to nie stało na przeszkodzie aby przybyć wraz z kilkoma wiernymi towarzyszami.

Prychnąłem pogardliwe, obserwując bandę cudaków z każdego kąta świata. Poprawiłem pancerz i ochraniacze na przedramionach, których kolorystyka kojarzyła się z klanem czerwono-okich a przy okazji ukazując mój społeczny status. Nie byłem byle Uchiha a samą prawą ręką lidera, który pozwalał mi na wiele, czasem chyba nawet zbyt wiele. Gdyby dowiedział się o moim aktualnym zajęciu, dostałbym w łeb z Gunbai. Nie zniechęciłem się tym a ciekawość wzięła górę

- A co to za zamieszanie?

Pierwszym, który zwrócił jego uwagę był Gorky, którego słownictwo brzmiało dość... plebejsko. Wykrzywiłem usta w grymasie obrzydzenia. Jak ktoś taki chce w ogóle stawać do walki z klanami, które mimo mojej osobistej pogardy, coś reprezentują? Typowałem go jako trupa w pierwszej sekundzie pojedynku od błędnie pędzącego kunaia. Na temat pozostałych jeszcze nie zdecydowałem ale kilkoro przedstawicieli stało jakby mieli kołki w dupie wbite co najmniej na wysokość trzustki.
Gracz
ProfilKarta Postaci

Co wrażliwsze ucho mogło usłyszeć dźwięk uderzających od ziemię dziesiątek łap już długo zanim na horyzoncie pojawiło się stado jeźdźców na dość nietypowych do ujeżdżania zwierzętach. W miarę zbliżającego się stada zgromadzeni mogli dostrzec ostry zarys pysków, łap które mogłyby z łatwością powalić dorosłego, sterczących uszu, a w końcu zwisającego... psiego języka. Kilkunastu osobników ich dosiadających mimo zróżnicowanego ubioru i aparycji łączyła jedna wspólna cecha - charakterystyczny tatuaż na policzkach, będący symbolem przynależności do klanu Inuzuka. Wszystkich prócz jednego - jadącej na samym przedzie kobiety, a raczej z pozoru dziewczynki, wyjątkowo drobnej i niskiej, o włosach i oczach koloru dość odbiegającego od tego występującego w naturze. A byłam nią ja.


Gdy znaleźliśmy się w odległości kilku metrów od pozostałych zgromadzonych jednogłośnym gwizdem zatrzymaliśmy psy. Ja jedna zeskoczyłam z burasa, którego dosiadałam i omiotłam szybko wzrokiem bandy i ich liderów. Jeden co ma straszne parcie, osiłek (wydzielający chyba najintensywniejszy zapach, przypuszczalnie jego otoczenie nic poza nim nie czuło), cwaniak, kolejny cwaniak... myślałam że będzie ich nieco więcej. Na tym ostatnim na nieco dłużej zawiesiłam zionące chłodem spojrzenie. Stał nieco wyżej aniżeli reszta, duma i pogarda rozpierały go tak bardzo, że dziwiłam się, iż jego klatka piersiowa jeszcze nie wybuchła. Przed oczami stanął mi dumnie drobiący paw z rozłożonym wachlarzem piór pośród szarych gąsek. Potem zarówno paw i gąski staną w popiołach i z pozostałości pawia nie wyróżnisz.


W tym momencie z ramienia zsunął mi się rękaw, odsłaniając tatuaż przedstawiający smoka. Uśmiechnęłam się niewinnie, przywołując na policzki delikatny rumieniec, niemniej moje oczy wciąż pozostały chłodna, a dłonie nie powędrowały by ów rękaw poprawić. Powędrowały zaś do torby zawieszonej u boku psa by wyciągnąć z niej ukręconego po drodze papierosa i prowizoryczne zapałki. Okręciłam do jeszcze kilka razy w palcach po czym wsunęłam końcówkę do ust i odpaliłam zaciągając się dymem. Atmosfera między klanami była na tyle gęsta, że wydmuchując dym miałam wrażenie, że stanął w miejscu, nie chcąc się rozproszyć. Czekałam tylko aż ktoś nie wytrzyma i rzuci się komuś do gardła. Nie miałam zamiaru się odzywać, wdawać w zbędne dyskusję. Nim wieczór nastanie to miejsce stanie się cmentarzyskiem. Co do tego nie miałam wątpliwości.


Ostatnio edytowano przez Mirai (2018-02-10 20:49:17)

Gracz
ProfilKarta Postaci

Czuła na sobie spojrzenia, innych, zarówno tych, którzy pokładali w niej nadzieje, jak i tych którzy patrzyli z ciekawością lub wrogością. Oddychała z trudem, mimo tego, że na jej ramionach spoczywa przyszłość klanu, to jednak nie stres powodował te problemy. Powietrze w okolicy było gęste, zapylone, z jednej strony była przyzwyczajona do takich warunków, podobne panowały na pustynnym terenie enko. Tutaj jednak było coś więcej, co chwila potrafiła dostrzec w powietrzu jakby błysk znikąd, a w nosie gromadziła się nieznana substancja. Naciągnęła bluzę aby zasłonić twarz i pewnym krokiem ruszyła w kierunku spotkania reprezentantów, rzucając ostatnie spojrzenie w stronę ojca, który towarzyszył jej do końca. Ich relacja nie były najlepsze, mimo wszystko przed bitwą dobrze było mieć go przy sobie. Jak i pozostałych przedstawicieli klanu.



Po drodzę zastanawiała się czy byłaby w stanie to zakończyć bez zbędnych formalności, nawet na moment złożyła pierwszą pieczęć, jednak służyło to bardziej dodaniu otuchy, wiedziała, że obserwatorzy by tego nie zaakceptowali i zamieniłoby to spotkania w regularną bitwę, a cel był zgoła inny. Wyłonić najsilniejszy cch bez poświęcania tak drogocennych zasobów ludzkich. Podchodząc bliżej zaczęła rozpoznawać twarze poszczególnych osób. Pierwsze spojrzenie padło na Ju, wyglądało na to że on też starał się z pierwszego kontaktu dowiedzieć coś więcej o potencjalnych przeciwnikach, kiedy ich spojrzenia się spotkały dziewczyna postanowiłą puścić do niego oko. O chłopaku wiedziała najmniej, mimo roku spędzonego na zwiadzie nie zdołała poznać nawet jego nazwiska. Mogło to oznaczać tylko dwie rzeczy, albo dobrze się ukrywa, albo jest niesamowicie słaby. Jednak coś w jego postawie w każdej chwili gotowej do reakcji, kazało jej mówić, że raczej to pierwsze.



Następny był Gorky o nim również nie wiedziała zbyt wiele, ale wystarczyło jedno zdanie z ust mężczyzny aby miała o nim totalnie inne zdanie niż o Ju. Mężczyzna wyglądał jak wielu innych, najczęściej widywanych pod sklepem z alkoholem lub tawernach i proszącym o kilka drobnych. Mimo, że to wszystko mogło być tylko grą to jednak ciężko było brać go na poważnie. Wyglądało , że nie tylko dziw



Ukyo niemal natychmiast wyśmiał pijaka , mimo, że podzielała jego opinie to bez wątpienia było to błędem aby od razu zrażać do siebie przed rozpoczęciem walki. Blondyn był jej najbardziej znany zarówno z widzenia jak i z jego umiejętności. Musiała przyznać, że był dobry skoro tu się znalazł, jednak nie potrafiła zrozumieć czemu postanowił zdradzić klan. Było ich tak mało, a Ci idioci chcą tworzyć jeszcze mniejsze grupki.



MiraI o dziewczynie wiedziała, tyle że niemal nie rozstawała się ze swoim psem, podejrzewam że nie był to zwykły psiak i z pewnością ma jakieś zastosowanie bojowe. Jej efektowne wejście tylko potwierdziło jej przypuszczenia, jednak następne działania znacznie obniżyły jej opinie w oczach dziewczyny. Tautuaż, papierosy nie dość , że obniżały zdolności bojowe dziewczyny, to jeszcze były objawem słabości. Wyglądało na to, że ostateczna walka rozwiąże się między Namikaze a Yu, cóż może tymczasowy sojusz nie byłby złym posunięciem.



Do rozpoczęcia zmagań pozostawało już niewiele czasu, a jeszcze kilku osób miało się pojawić. Brakowało między innymi przedstawicieli klanu Kiyoshi,
Yuki , Kagyua , Kiyoshi, Shiro oraz grupy Siusiaku czy jakoś tak. Wszyscy byli bardziej lub mniej przeskautowani przez przedstawicieli klanu Namikaze, dlatego dziewczynę zdziwiło pojawienie się kogoś zupełnie innego, zadającego dziwne pytanie.
- Wciąż brakuję kilku osób, jednka jestem pewna , że nie jesteś jedną z nich. W dodatku twoje pytanie sugeruje, że nie wiesz co tu się dzieje. Nie wiem jak ominąłeś naszych towarzyszy, ale tu twoje szczęście się kończy. - w tym momencie dziewczyna wyciągnęła z kabury klanowego kunaia i posłała go w kierunku Kilua (szybkość broni : 150), celowała w okolicę splotu słonecznego, wiedziała, że mężczyzna ma duże szanse przeżyć nawet jeżeli trafi go w klatkę piersiową, jednak było duży cel i mało mobilna także była spora szansa na trafienie.- Proponuję w ramach rozgrzewki zająć się nieproszonym gościem.

Ostatnio edytowano przez Assari (2018-02-11 13:37:19)

Gracz
ProfilKarta Postaci
Dotarłem na miejsce z niestety małym spóźnieniem. Większość osób już znajdowało się w umówionym miejscu. W sumie to nawet dobrze, mogłem się im przyjrzeć nieco z boku. Najlepiej będzie póki co nie wychylać się za bardzo, ani nie ujawniać swoich zdolności. Zająłem się jedynie obserwacją wszystkich zebranych analizując nie tylko ich zachowanie ale i postawę. Było kilku osobników którzy najwyraźniej są zbyt pewni siebie, a niektórzy jedynie siedzieli cicho i tak samo jak ja czekali aż rozpocznie się rzeź. Ah, będzie ciekawie. Szkarłatny kolor lejący się strumieniami z ciał tutaj zebranych ludzi to będzie coś na co czekałem dość długo. Nie mogę się doczekać, w szczególności że sam będę mógł brać udział w walce. Oparłem się o drzewo i nie mówiąc nic nikomu mój wzrok wędrował od jednego mężczyzny do drugiego, aż zatrzymał się na pewnej kobiecie. Podniosłem brew ujrzawszy czerwono włosą dziewczynę z papierosem. Drugą zaś uniosłem widząc jak kolejna, tym razem ruda dziewczyna ukazuje swój temperament przeciwko jakiemuś nieznanemu mi jegomościowi. Najwidoczniej aż krew jej się gotuje i już chce zacząć zamieszki. No nic, niech robi co chce. Ja jedynie będę patrzył, czekając na każdą ewentualność i element zaskoczenia. Jeśli ktoś będzie coś ode mnie chciał, proszę bardzo. Czekałem ze splątanymi rękami przy barku na każdego zainteresowanego.
Administrator
ProfilKarta Postaci

Chociaż informacja o dzisiejszym spotkaniu obeszła cały świat, nie wszyscy postanowili stanąć w szranki. Zaledwie połowa zadeklarowanych stał w obecnej chwili, wpatrując się w swoje facjaty. W gwoli ścisłości byli to reprezentanci klanów: Namikaze Północnego oraz Południowego, Inuzuka Kagyua oraz drużyn pod przewodnictwem Ju oraz Gorky. Nie obyło się jednakże bez niespodzianki. Ninja z klanu Uchiha pojawił się na skarpie, patrząc na całe towarzystwo nieco z góry, choć odległość dzieląca go od pozostałych to maksymalnie dziesięć metrów. Z pogardą zerkał na zgromadzonych a jego duma wręcz wylewała się z niego jak woda z niedaleko osadzonego wodospadu. Reprezentanci być może nie rozpoznali niezaproszonego ale ich miny wskazywały, że nawet gdyby odkryli jego przynależność, nie specjalnie przejęliby się tym faktem. Klan Uchiha budził respekt w owym czasie ale pozostali spotkali się tu dziś by wejść na podium a zapewne później zrzucić z niego czerwono-okich jak i Senju.


Ju wydawał się być jako jedyny odrobinę zaniepokojony sytuacją, chociaż ciężko powiedzieć czy nie mieszało się to z ekscytacją. W pełnym skupieniu doglądał rywali, patrząc im na ręce i mimo, iż sam żadnego ruchu nie wykonał to był gotowy na to co zrobić mogą pozostali. Odwrotnością był za to Gorky prezentujący swą oręż a także specyficzną mowę, kojarzą często z ubogimi wsiami na odludziach. Towarzystwo w pierwszej chwili nie wzięło go na poważnie, choć mogło się to zmienić za ułamek sekundy. Kolejnym ninja był Ukyo, przedstawiciel północnego obozu Namiakze. Gadka jego poprzednika rozbawiła go do tego stopnia, że postanowił powtórzyć słowa w akcie przedrzeźniania. Prawdopodobnie chciał go zdenerwować a jak wiadomo, prostych ludzi łatwiej zirytować. Pierwsza kobieta na placu boju, zrobiła naprawdę dobre wejście. Ona i jej towarzysze przybyli na wielkich psach, których majestatyczny wygląd dodawał powagi nawet z pozoru drobnej kobiecie, zwłaszcza że ta mierzyła ledwie półtora metra a silniejszy wiatr zdmuchnąłby ją niczym liścia. Swym spojrzeniem opatuliła wszystkich dookoła, odpalając papierosa. Tuż po niej przybyła kolejna reprezentantka płci pięknej a zarazem kolejna należąca do klanu Namikze, tym razem obozu Południowego. Ze smutkiem ale i także pogardą zerkała na Ukyo, który w jej mniemaniu oczywiście, stał po złej stronie. Bardziej ubolewała nad samym rozłamem klanu, który ledwo co postawił swe pierwsze kroki. Mimo wszystko w oczach tliła się nadzieja na zjednoczenie. Później dokonała małego rozeznania a właściwie podsumowania zebranych informacji przez miniony rok i dopasowania danych do oponentów. Jako pierwsza zareagowała w jakiś znaczący sposób na pojawienie się Uchihy. Wpierw wystosowała do niego krótkie przemówienie w ramach "przywitania" by po jego zakończeniu posłać kunaia, celując w splot słoneczny Kilui. Sam atakowany ale jeszcze przez ofensywą od strony Assari zjawił się znikąd, choć jego obecność nie powinna nikogo specjalnie dziwić. Informacja o dzisiejszym dniu miała rok na to aby dotrzeć do wszystkich, tak więc Uchiha oraz Senju bez najmniejszych wątpliwości mieli szansę przejąć gryps. W obecnej chwili ostatnim na polu walki był Kamuro Kagyua, który jedynie oparł się o drzewo, przyglądając się wszystkim dookoła.


To właśnie w tej chwili pofrunął kunai Assari wprost na młodego Uchihe. Nie było to jednak jedyne wydarzenie. Pole walki zaczęła otaczać wyjątkowo gęsta mgła, która w przeciągu sekund przykryła każdego z wojowników. Reprezentanci nie byli w stanie dostrzec w standardowy sposób swoich oponentów, a nawet towarzyszy, którzy stali tuż za nimi. Zaczynało robić się ciekawie.




EDIT: Ogromna prośba do wszystkich i chciałbym, żeby ta zasada pozostała już na zawsze. Jeżeli ktoś posiada jakieś umiejętności typu ukrywaniu chakry czy skradnia, proszę je zawsze wypisywać w hide. Dzięki temu będę wiedział co kto widzi, słyszy, wyczuwa itp itd. a zarazem chciałbym uniknąć bólu pupy w postaci: "Jak on mnie znalazł jak ja ukryłem chakre?"
EDIT2 : Dla urozmaicenia rozgrywki niech każdy opisuje swoje działania ofensywne w hide. Jesteście we mgle tak więc nikt niczego nie widzi chyba, że ma zdolności pozwalające na to.

Ostatnio edytowano przez Event Master (2018-02-11 19:10:42)

Powrót do "Oni no Kuni"