Informacje o prowincji
HIZAKEN PO WIELKIEJ REWOLUCJI

Bezkres pustyni to też znak szczególny i tej krainy. Niegdyś biedne i beznadziejne południe zaczęło niedawno patrzeć optymistycznie na swoją przyszłość dzięki bogatemu kupcowi, który dorobił się za granicą i powrócił, by wspomóc swój rodzinny dom. W centrum tejże prowincji znajduje się stare kamienne miasto, które raz upadło, by ponownie się narodzić dzięki tajemniczej organizacji "Dziedzictwo", o której już dawno słuch zaginął. Natomiast na północy jest latające i tajemnicze miasto, a pod nim druga miejscowość, która dzięki pomocy "z góry" bardzo się rozwinęła, by mogła sama stawiać czoła przeciwnościom losu.




HISTORIA DAWNEGO BAAZARU

Baazaru to kolejna prowincją całkowicie zasypana piaskami, jak zresztą zdecydowana większość Kraju Wiatru. Po długich i żmudnych walkach z łowcami niewolników prawie cała rdzenna ludność koczowników została porwana. Pozostałe niedobitki osiedliły się pod jedną z największych zagadek ówczesnego świata. Albowiem kilka kilometrów nad ziemią unosi się w powietrzu wielkie kamienne miasto wraz z jego mieszkańcami, którzy całkowicie odseparowali się od reszty ludzkości. Tajemnica unoszenia się nad ziemią sięga kilkuset lat wstecz, za czasów, gdy na powierzchni ziemi walczyło znacznie więcej klanów niż ma to miejsce teraz. Mieszkańcy, którzy obawiali się ataków odkryli sposób jak uciec od wszelkich zawiłości tego świata i więcej nie dali znaku życia. Od wielu lat z latającego miasta nie wypłynęła żadna wiadomość, również żadna nie zdołała tam dotrzeć z oczywistych chyba względów. Pod miastem unoszą się kamienie wdane w ruch wirowy, przez co nie można tam dolecieć. Istnieją jednak skały, po których teoretycznie można by przeskoczyć, jednak nikt nie skacze na tak ogromne odległości. Pewnego dnia nastąpił niemalże cud. Grupa ludzi z latającego miasta zeszła z niego prosto do koczowników. Widząc, że z każdym dniem ich ubywa postanowili im w jakiś sposób pomóc. Zrobiło im się ich po prostu żal i chcieli udzielić im przynajmniej częściowej pomocy. Tak oto w ciągu niecałych dwóch lat z pomocą "mieszkańców z nieba" koczownicy stworzyli dosyć solidną bazę, w której zamieszkali. Obejmowała ona cały obszar pod latającym miastem. Byli zabezpieczeni przed wrogimi jednostkami za pomocą kamiennych murów. Dodatkową uzyskali dużą ilość wody oraz jedzenia. Jednak nikt z nich nigdy nie przekroczył progu latającego miasta i do dnia dzisiejszego jest to niezdobyty teren w przestrzeni.




HISTORIA DAWNEGO GUNKEN

Prowincja z rodzaju tych, w który wiele się działo. Jest kolejnym miejscem, które jest pozostałością po wielkich ludach koczowników. W środku pustyni powstała prawdziwa kamienna metropolia. Ogromne miasto, w którym kiedyś musiało zamieszkiwać tysiące osób. Z niewiadomej przyczyny to wielkie miasto całkiem opustoszało, a mieszkańcy zmienili tryb życia na koczowniczy. W zwojach żadnej z grup koczowników nie ma najmniejszej wzmianki o przyczynie pozostawienia miasta. Niestety, było już za późno, by tam wrócić. Po pojawieniu się łowców niewolników na pustyniach pozostało zbyt mało ludzi i byli oni zbyt zmęczeni, by uporali się z grupami bandytów, łowców i innych band przeszukujących miasto, chcących dorwać w swe brudne łapska artefakty. Oczywiście byli tacy koczownicy, którzy zamiast czekać na cud pod latającym miastem woleli działać tutaj. Nazywali swoją grupę „Dziedzictwo” i postanowili opuścić swoich braci, by wywalczyć sobie miasto przodków. Założyli bazę wypadową w jednym z osiedli na południu i zaczęli wysyłać patrole, by wygonić szabrowników z mieszkań. Początkowo te działania szły całkiem nieźle, niestety później, gdy bandy zaczęły się organizować, doszło do kilku poważniejszych starć. Na ulicach opustoszałego miasta wywołała się mała wojna gangów, które po pewnym czasie urosły do naprawdę krwawych walk. Trwały one kilka miesięcy, co jest imponującym wynikiem, jeśli można tak powiedzieć. Ich efektem było całkowite wybicie wrogów i przejęcie miasta przez "Dziedzictwo", które po wykonaniu celu przestało istnieć. W miarę upływu czasu duża ilość ludzi zaczęła zjeżdżać się do tego miejsca i zaludniać duże miasto. Niedługo potem było już pełne i tętniące życie. W między czasie na terenach tej prowincji swoją siedzibę założyła organizacja zwana Honootsuki. Na dodatek tutaj przez grupkę ninja było poszukiwany relikt, który miał pomóc w pokonaniu 9-ogoniastego.




HISTORIA DAWNEGO HIMARAYAN

Prowincja ta ma, krótko i bez ogródek mówiąc, przechlapane od samego początku istnienia. Została dawno temu uznana za najbiedniejszą w Kraju Wiatru, a przyczyniło się do tego niewątpliwie położenie, daleko w głąb pustyni, gdzie warunki życiowe są niewyobrażalnie ciężkie, handel praktycznie niemożliwy. Nie ma tu również żadnych złóż, które można by było wydobywać. Z tego względu panował tutaj głód i ubóstwo, a mieszkańców z każdym rokiem ubywało, bynajmniej nie z powodu emigracji. Z pracą też łatwo nie było, brak majątków, brak możliwości rozwoju, a to niesie za sobą brak zatrudnienia. W pewnym momencie niemalże wszyscy byli pewni, że cała ta prowincja ulegnie zagładzie, całkowicie zapomniana. Wszystko zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, gdy do krainy przybył pewien ogromnie bogaty człowiek. Dorobił się on swojej fortuny głównie poprzez handel. Postanowił za pomocą swoich pieniędzy pomóc mieszkańcom Himarayan. Było to głównie spowodowane tym, że sam pochodzi z tej prowincji i nie mógł dłużej patrzeć się na jej upadek. Warunki życia zaczęły się od tego momentu błyskawicznie poprawiać. Powstawały nowe drogi, miasto było cały czas rozbudowywane. Powoli kupcy zaczęli się zagłębiać na te tereny. Wszystko wskazuje na to, że mieszkańcy krainy mogą oczekiwać jedynie jeszcze lepszych czasów.

Powrót do "Hizaken"